wtorek, 22 sierpnia 2017

kostka rubika


Wiem, że nie byłoby problemu gdybym po prostu nie próbowała rozłożyć kostki, ale to co ważne w życiu, to co ważne w sercu zaczyna się gdy właśnie to zrobisz.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Like someone is coming over, and i know its not him.

Odwaga. Czy ja jestem odważna? Nie...
Dzisiaj spacerując Krakowskim Przedmieściem miałam plan. Plan, aby wejść i cię spotkać. Plan odważny, ale głupi.-Plan głupi, ale odważny.
Może przez element zaskoczenia, a może przez fakt, że nieświadomie weszłam tam gdzie planowałam, zamarłam. Zamarłam w momencie gdy cię zobaczyłam. Zamarłam, po czym zawróciłam i już nigdy nie chciałam wrócić. Czy czułaś kiedyś tak wiele? Tak kurwa wiele. Nigdy w życiu moje nogi nie odmawiały mi posłuszeństwa, nigdy nie byłam aż tak czerwona jak burak...
Nigdy.
Veronika jednak weszła tam. Powiedziała, że nie ma zamiaru wyjść i moge stać na ulicy, albo wejść za nią. Stałam chwile, porozmawiałam z panem od ulotek i weszłam.
Weszłam z kapturze, patrząc w ziemie.
Weszłam i zajęłam najbardziej odległy, najbardziej ukryty stolik w całej kawiarni i ukryłam głowę w rękach. Veronika musiała być głośna i musiała często mówić moje imie, ale nie wiem czy ciesze się czy nie...

Jeśli mnie widziałeś to automatycznie dziwnie, że się nie przywitałes, ale przecież ja także tego nie zrobiłam... Przepraszam, ale nie umiałam.
Nie wiem czy powinnam była to zrobić, ale wyciągnęłam wtedy pamiętnik i zaczęłam pisać. To mi zawsze pomaga.

"Its weird how i feel his presence. Like someone is coming over, and i know its not him..." 

To wszystko sprawia, że chce płakać i się śmiać. To wszystko pokazało mi, że mam uczucia... nie jestem pustym wiadrem. To wszystko mnie wypompowało.

wtorek, 18 lipca 2017

Z serii: Nigdy nie wysłane

Hej, 
Zapewne zastanawiasz się czemu pisze. W sumie to anomalne... nasze pisanie, ponieważ zawsze po prostu okazyjnie rozmawialiśmy. 
Nasza relacja była bardzo luźna, po prostu pracowałeś w mojej ulubionej kawiarni i często ze mną rozmawiałeś. Jednak zawsze uwielbiałam jak twoja twarz się rozświetlała na mój widok i twoje "cześćci". Zachwycalo mnie jak zawsze chciałeś się przywitać i zawsze patrzyłeś na mnie jak przechodziłam. 
Bardzo lubiłam nasze rozmowy i entuzjazm który wykazywałes do wszystkiego co robiłam. 
Chyba mnie lubiłeś. 
Wiele osób mówiło, że mnie lubiłeś. 
A ja? Nie wiem... grałam trudna do zdobycia? Chciałam cię odstraszyć? Skupiłam się na różnicy wiekowej, czy tym czego nie mogę ci dać? Nie wiem. Szczerze nie wiem. 

Pamietam jak pierwszy raz przywitałes mnie "hej śliczności" i tak dziwnie zareagowałam. Nie wiedziałam co się dzieje, ale chciałam dać ci do zrozumienia, że zauważyłam. 
Następnym razem Ci tak po prostu odpowiedziałam. Jezu nawet nie wiesz jak bym chciała abyś tak do mnie powiedział...
Pamietam jak po powrocie z Angli się przytulilismy. Te urywki wspomnień jak ten definiują mój stosunek do ciebie i są jedynym co pozostało, ponieważ reszta zlała się w całość.

Pierwszy raz zauważyłam, po prostu to ukłucie zazdrości gdy zaprosiłeś Julie do znajomych i gdy przypadkiem do niej zadzwoniłeś. To boli do dzisiaj, jednak nigdy nie zastanowiłam się nad tym uczuciem...
Cicho liczyłam, szukałam cię wzrokiem i nie przestawałam się uśmiechać gdy widziałam cię. 
Pamietam gdy nie mogłam znieść bycia w domu i wyszłam.... po prostu wyszłam na spotkanie z dwie godziny wcześniej. Siedziałam w kawiarnii i płakałam. Powiedziałeś, ze to tylko zły dzień, a ja odpowiedziałam, że to chyba złe millenium. Widziałeś jak płakałam dwa razy i nie wiem czemu, ale nigdy nie było mi za to głupio. Cieszę się, że tam byłeś, mimo, że nie mówiłeś za wiele. 

Teraz cię nie ma. Nagle, znikąd. Nie powiedziałeś nic, po prostu zniknąłeś... 
Dopiero teraz mogę przyznać, że Cię lubiłam i bardzo chce mieć cię w swoim życiu. 
Nie odpiszesz mi, ponieważ w sumie czemu miałbyś. Chciałabym tylko wiedzieć gdzie jesteś. Chciałabym po prostu wiedzieć, aby mieć opcje zadziałania. 
Jednak czasami w życiu nawet to nie jest nam dane. 





---
Moja droga Luno, widzę wszystkie twoje komentarze, jednak trudno mi odpowiedzieć na wszystkie, szczególnie, że musiałabym się poważnie zastanowić nad odpowiedziami. 

Dziękuje Ci po prostu za to ze jesteś i czytasz i myśle ze znajdziesz niektóre odpowiedzi w najbliższej przyszłości w postach. 

sobota, 8 lipca 2017

Marzenia

Dziwne.
Bardzo dziwne.
Nie wiem od czego zacząć, ponieważ... nie wiem. Nie mam pojęcia co się właśnie stało. Kilka dni temu dostałam się na wymarzone studia, spełniłam największe marzenie, rozwiązałam największy z moich problemów.
Nie wiem co moge powiedzieć. Nie mam już słów.

niedziela, 18 czerwca 2017

On clock.

I don't have time to hate you.
I don't have time to care about you.
I don't have time to try, but I do.
I'm doing that.
I'm fighting, I'm crying, I'm yelling, I'm crying, I'm begging you, I'm crying. I just want you to understand...
Why can't you just listen? Why can't you just be an another human being, instead of that thing that you had become? Maybe I'm not listening carefully as well,  but I just can't anymore. I don't even have time for that right now.
In a week, I will have the most important exam of my life, and I need to focus only on that. I need to find the strength and make my dreams come true because if I don't I will be stuck again.
It's hard for me because I loved you, and part of me for sure still will. I needed you this whole time tho, and you weren't there.
I'm done. Not done caring, but making this count. Be who you want to be, but know that some day you will wake up, and I will not be there.
Someday you will blame this whole thing on me. However, I pray, that one night you will have a little thought similar to "why have I've done that" I hope for that very much, and nothing more.
Goodbye, you will not have that much influence on my life anymore.

poniedziałek, 15 maja 2017

Cristina






Have some fire.
Be unstoppable.
Be the force of the nature.
Be better than anyone here, and dont give a damn what anyone thinks.
There are no teams here, no buddies. You are on your own. Be on your own. 
I will

Dear lost one.


Dear Lost One.

I'm writing this because I'm just tired.
I'm writing this to you because I can't do it anymore.
I'm writing because enough is enough and I want to say goodbye.

Many years have passed, many ups and downs which were mostly my fault, but I can't cope with this one. I'm not strong, as I used to. I'm not invincible as I used to.
A few years ago I was in charge of my relationships. I was giving out the cards and deciding what I want to do. I felt loved and my intention was never to be self-centered. I just loved to feel loved. I still do. However, I've made a mistake, and then another one and I've lost you.
You stopped calling, you stopped writing every day, you stopped loving me the way I love you. You stopped being my best friend. Now you are living day by day happy, and I'm living every day in pain needing someone, needing you.
You are not the reason for my feelings and tears, it started before our problems. Actually, our problems happened because of it. I was alone when I shouldn't be. I was alone when I thought I will never be, and that's why I've failed you.
I'm not trying to find a reason for my behavior because it was my fault. It still is.

Now I'm not invincible, I'm now vulnerable and scared. I was begging you to come back, but I see now that it will never happen. You made me weak, and you loved me strong. I'm not capable of being that, as long as I will hate myself for losing you.
For months in living in this limbo trying to glue the glass that I've broken. I've almost done that actually, but it's not a glass anymore. Is glued, sticky surface, that will never be transparent again.

My lost one, I want to say goodbye. I can't hold on to that pain much longer. I have to give you up in order to finally recover. I can't live on your mercy forever, praying for your attention. You have new friends now, and you can be sure that I will always be jealous of them. However, I need someone who will want me even for a little while. I acknowledge it was my fault but now I can't get you back and die inside in the process.
I want to become that person that I will be proud to be. I want to do my things, not just be jealous of yours. I want to be strong again.
Please remember that I will always love you, and when you I will always have your back. I just need to have my back as well.

with love, xxx