niedziela, 3 czerwca 2018

Odważ się planować

Nigdy nie mam odwagi planować, ponieważ to jest jak pułapka. Łapię wtedy sama siebie, złudnie wieżącą w fantazje. W fantazje, która nigdy nie spełni się w stu procentach...  Siedemdziesiąt pięc, czy sześćdziesiąt to za mało, nie dam rady żyć z takim wynikiem, więc wole mieć sto procent w planie " będzie co będzie, nie oczekuj niczego"

Jednak tak się nie da.

Za każdym razem gdy łzy zaczynają pojawiać się w moich oczach mówie sobie "W przyszłości tak nie będzie" "Jeszcze chwilę i już nigdy nie będziesz mogła przez to przechodzić" Składam sobie nieświadome obietnice, któych nie wiem czy będe w stanie dotrzymać. Obietnice, które się w większości nie spełnią. Serio wyobrażenia życia, którego nie moge mieć...

Zaczynają się z nadzieją, że już niedługo będe w stanie pracować studiując i dam rade wynając jakiś pokój lub mieszkanie. Wtedy przez to, że moja mama nie będzie mnie tak często widziała, będzie wreszcie traktowała mnie jako coś ważnego, a moja siostra przestanie wiecznie mnie obrażać. Będziemy się spotykać raz na tydzień i będą mnie traktowały jak równą im, a nie " to ten wiek".
Wreszcie przestane bać się jakiejkolwiek romantycznej relacji, ponieważ znajde kogoś, kto to zrozumie. Przestane wreszcie mysleć, że nie jestem wystarczająca, ponieważ dla kogoś wreszcie będe...
To będzie konieć płaczu o wszystko czego nie potrafie zrobić... Czego nie potrafie pokazać...
Będe studiowała i bardzo się starała, na studiach poznam przyjaciółkę, którą już będe znała do końca życia. Będziemy się wspierać i razem uczyć. Nie będe się bała, że ma drugą twarz, której mi nie pokazuje. W wakacje wyjade na wolontariat, zwiedze świat, zobacze coś, ponieważ zasłuże na to. Będe szczęśliwa, będe normalna...
Po studiach nie chce aby było łatwo, praca w kawiarni, sklepie... to ważne nie jest, po prostu chce iść do przodu. Darmowe praktyki, warsztaty, zdobywanie doświadczenia.
Chce być gotowa by podjąć decyzje i wyjechać.
Nie ważne gdzie, ważne, abym miała lepszą szanse na dobre życie.

1:1000000

It's a chance like one in a million, that you will find someone like that... Someone who will make your heart jump without doing anything. It's really a chance like one in a million, that you will find that kind of feeling in your life. However, it's even less, (I would have called it a one in a billion), that two people, will feel that towards each other in the same time. It's almost impossible, until it isn't...

Im just a girl. Im just a human. There is absolutely nothing special about me, besides the fact that i'm one in a million. I found someone that makes the air thicker, who makes seconds last longer, and especially makes my heart beat faster. 

s l e e p o n t h e f l o o r

Dear Daniel.

It's not that your farewell hurts so much, that I cant breathe. It's something completely different. It's like this feeling, that this is the end of an era. It ended. It fucking ended, and you left me here.

It's not that we were best of bests friends. I think it was more the fact that we were so different, that we just clicked. We clicked in a way, that i've never clicked with someone before. It was a weird unspoken connection, that I've never felt before.

It's not like like I've liked you more than I've should have. It was the purest friendship I've had because you were unapologetically yourself, and I've could have been myself, without a shadow of a doubt.

It's not like you were my first kiss, but you were the best kiss I've ever had. The only one with a person that I've loved in some way.

It's not like you promised me a friendship and a reunion in five years. It's not like we had plans, we thought about stuff, we wanted to conquer the world. It wasn't like, I didn't know that you will be leaving and never seeing me again. It wasn't like that...

Nonetheless, it was. 

wtorek, 22 sierpnia 2017

kostka rubika


Wiem, że nie byłoby problemu gdybym po prostu nie próbowała rozłożyć kostki, ale to co ważne w życiu, to co ważne w sercu zaczyna się gdy właśnie to zrobisz.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Like someone is coming over, and i know its not him.

Odwaga. Czy ja jestem odważna? Nie...
Dzisiaj spacerując Krakowskim Przedmieściem miałam plan. Plan, aby wejść i cię spotkać. Plan odważny, ale głupi.-Plan głupi, ale odważny.
Może przez element zaskoczenia, a może przez fakt, że nieświadomie weszłam tam gdzie planowałam, zamarłam. Zamarłam w momencie gdy cię zobaczyłam. Zamarłam, po czym zawróciłam i już nigdy nie chciałam wrócić. Czy czułaś kiedyś tak wiele? Tak kurwa wiele. Nigdy w życiu moje nogi nie odmawiały mi posłuszeństwa, nigdy nie byłam aż tak czerwona jak burak...
Nigdy.
Veronika jednak weszła tam. Powiedziała, że nie ma zamiaru wyjść i moge stać na ulicy, albo wejść za nią. Stałam chwile, porozmawiałam z panem od ulotek i weszłam.
Weszłam z kapturze, patrząc w ziemie.
Weszłam i zajęłam najbardziej odległy, najbardziej ukryty stolik w całej kawiarni i ukryłam głowę w rękach. Veronika musiała być głośna i musiała często mówić moje imie, ale nie wiem czy ciesze się czy nie...

Jeśli mnie widziałeś to automatycznie dziwnie, że się nie przywitałes, ale przecież ja także tego nie zrobiłam... Przepraszam, ale nie umiałam.
Nie wiem czy powinnam była to zrobić, ale wyciągnęłam wtedy pamiętnik i zaczęłam pisać. To mi zawsze pomaga.

"Its weird how i feel his presence. Like someone is coming over, and i know its not him..." 

To wszystko sprawia, że chce płakać i się śmiać. To wszystko pokazało mi, że mam uczucia... nie jestem pustym wiadrem. To wszystko mnie wypompowało.

wtorek, 18 lipca 2017

Z serii: Nigdy nie wysłane

Hej, 
Zapewne zastanawiasz się czemu pisze. W sumie to anomalne... nasze pisanie, ponieważ zawsze po prostu okazyjnie rozmawialiśmy. 
Nasza relacja była bardzo luźna, po prostu pracowałeś w mojej ulubionej kawiarni i często ze mną rozmawiałeś. Jednak zawsze uwielbiałam jak twoja twarz się rozświetlała na mój widok i twoje "cześćci". Zachwycalo mnie jak zawsze chciałeś się przywitać i zawsze patrzyłeś na mnie jak przechodziłam. 
Bardzo lubiłam nasze rozmowy i entuzjazm który wykazywałes do wszystkiego co robiłam. 
Chyba mnie lubiłeś. 
Wiele osób mówiło, że mnie lubiłeś. 
A ja? Nie wiem... grałam trudna do zdobycia? Chciałam cię odstraszyć? Skupiłam się na różnicy wiekowej, czy tym czego nie mogę ci dać? Nie wiem. Szczerze nie wiem. 

Pamietam jak pierwszy raz przywitałes mnie "hej śliczności" i tak dziwnie zareagowałam. Nie wiedziałam co się dzieje, ale chciałam dać ci do zrozumienia, że zauważyłam. 
Następnym razem Ci tak po prostu odpowiedziałam. Jezu nawet nie wiesz jak bym chciała abyś tak do mnie powiedział...
Pamietam jak po powrocie z Angli się przytulilismy. Te urywki wspomnień jak ten definiują mój stosunek do ciebie i są jedynym co pozostało, ponieważ reszta zlała się w całość.

Pierwszy raz zauważyłam, po prostu to ukłucie zazdrości gdy zaprosiłeś Julie do znajomych i gdy przypadkiem do niej zadzwoniłeś. To boli do dzisiaj, jednak nigdy nie zastanowiłam się nad tym uczuciem...
Cicho liczyłam, szukałam cię wzrokiem i nie przestawałam się uśmiechać gdy widziałam cię. 
Pamietam gdy nie mogłam znieść bycia w domu i wyszłam.... po prostu wyszłam na spotkanie z dwie godziny wcześniej. Siedziałam w kawiarnii i płakałam. Powiedziałeś, ze to tylko zły dzień, a ja odpowiedziałam, że to chyba złe millenium. Widziałeś jak płakałam dwa razy i nie wiem czemu, ale nigdy nie było mi za to głupio. Cieszę się, że tam byłeś, mimo, że nie mówiłeś za wiele. 

Teraz cię nie ma. Nagle, znikąd. Nie powiedziałeś nic, po prostu zniknąłeś... 
Dopiero teraz mogę przyznać, że Cię lubiłam i bardzo chce mieć cię w swoim życiu. 
Nie odpiszesz mi, ponieważ w sumie czemu miałbyś. Chciałabym tylko wiedzieć gdzie jesteś. Chciałabym po prostu wiedzieć, aby mieć opcje zadziałania. 
Jednak czasami w życiu nawet to nie jest nam dane. 





---
Moja droga Luno, widzę wszystkie twoje komentarze, jednak trudno mi odpowiedzieć na wszystkie, szczególnie, że musiałabym się poważnie zastanowić nad odpowiedziami. 

Dziękuje Ci po prostu za to ze jesteś i czytasz i myśle ze znajdziesz niektóre odpowiedzi w najbliższej przyszłości w postach. 

sobota, 8 lipca 2017

Marzenia

Dziwne.
Bardzo dziwne.
Nie wiem od czego zacząć, ponieważ... nie wiem. Nie mam pojęcia co się właśnie stało. Kilka dni temu dostałam się na wymarzone studia, spełniłam największe marzenie, rozwiązałam największy z moich problemów.
Nie wiem co moge powiedzieć. Nie mam już słów.